ROBERT ALAN MONROE NAJDALSZA PODRÓŻ
Cytat księdza prof. dr habilitowanego Włodzimierza Sedlaka
Ewolucyjne wyselekcjonowanie człowieka
Jak powstał w trakcie ewolucji człowiek? Oczywiście przez pomyłkę genową. Ta
niezamierzona, a tym samym głupia (gdybyśmy ją rozpatrywali z punktu widzenia
genotypowych prawidłowości) sytuacja doprowadziła do wcale mądrego błędu
molekularnego. Widocznie wszystko, co wielkie, dokonuje się w biologii za cenę
informacyjnej niesubordynacji. Nieposłuszeństwo prawom genetyki stworzyło więc
człowieka noszącego zarzewie niesubordynacji w swojej świadomości. Molekularny
błąd stał się zaczynem dynamizmu życia o nie spotykanym rozmachu. "

Dodatek - Wiesław Matuch
Mogę dodać, iż Robert Mnoroe oraz ksiądz Włodzimierz Sedlak w sprawie powstania człowieka
mają takie samo przekonanie jeśli nie powiedzieć, tą sama wiedzę.
Moje uzupełnienie mogło by polegać jeszcze na dodatkowej informacji, iż mutacja
była zainicjowana przez wyższe Istoty. W odpowiednim momencie wyselekcjonowali
człowieka spośród gatunków zwierząt żyjących na ziemi. Eksperyment genetyczny
zaowocował kolejnymi mutacjami, doprowadzając ostatecznie do powstania
inteligentnego człowieka.
Koniec dodatku.
____________
Następuje rozważanie Roberta Monroe
Ziemski system życia.
Kiedy oparte na węglu życie zaczęło rozwijać się w najprzeróżniejsze formy,
każda z tych form realizowała jedną zasadniczą dyrektywę: przeżyć. W szczegółach
oznacza to fizyczne przetrwanie w wysoce zorganizowanym i zrównoważonym systemie
wzajemności i symbiozy. Przetrwanie jednostki gwarantowało przetrwanie gatunku.
Na innym poziomie sama Ziemia otrzymała podobne instrukcje, co rzuca nowe
światło na takie fenomeny jak wiatr i prądy oceaniczne, trzęsienia ziemi i
wulkany. W ten sposób matka Ziemia spełnia wiele z kryteriów dla form żywych.
Zakłada to istnienie umysłu – świadomości całkowicie różnej od dominującej w
opartych na węglu gatunkach, które wciąż nie są świadome takiego aspektu
systemu.
Przeżycie było i jest pierwszym prawem systemu. Aby przeżyć, każda forma życia
musiała przyswoić swoją dzienną rację środków odżywczych. Te, które z
jakiegokolwiek powodu nie były w stanie tego zrobić, podlegały mutacjom bądź
ginęły.
Wraz z przekształcaniem się podstawowych form życia w różne gatunki wyłonił się
pewien schemat. Dla większych i szybszych gatunków te, które były wolniejsze i
mniejsze, stanowiły doskonałe źródło pożywienia. W odpowiedzi mniejsze formy
nauczyły się poruszać szybciej, reprodukować częściej i płodniej, bowiem inaczej
stawały się zbyteczne w takim schemacie rzeczy. I odwrotnie – wolniejsze, ale
większe formy stwierdziły, iż niniejsze wykształciły sobie ostre zęby oraz
zdolność działania w zespole. W rzeczywistości żadna z form życia nie była
bezpieczniejsza od innych. Niebezpieczeństwo, kryzys, stres i śmierć stały się
powszechnym i codziennym schematem. U typowego członka Ziemskiego Systemu Życia
strach przed unicestwieniem, niebezpieczeństwem, manifestował się wyzwalaną z
minuty na minutę akcją – walką lub ucieczką. A wraz z dalszym rozwojem tego
schematu i całego procesu wyłoniła się niezbędna równowaga, którą dzisiaj znamy
jako łańcuch pokarmowy.
Ziemski System Życia był i wciąż jest samoregulującą się i samoregenerującą
strukturą energii. Im więcej dowiadujemy się o występujących w niej wzajemnie
oddziaływujących związkach symbiotycznych, tym bardziej stają się one
fascynujące i złożone. Cała ta struktura jest jednym z biegunów, z których każdy
jest połączony z innymi.
Spoglądając ponownie na Ziemski System Życia widzimy, że wszechobecny temat
współzawodnictwa wydaje się być produktem nakazu przetrwania. Każda forma życia
współzawodniczy z innymi o podstawy fizycznego przetrwania: o pożywienie, wodę,
tlen, ciepło i światło słońca. Często usprawiedliwia się to koniecznością
zachowania przestrzeni życiowej, na lub pod powierzchnią, w wodzie czy w
powietrzu. Mamy na to rozmaite nazwy: imperatyw terytorialny, pokój, dom,
legowisko, schronienie, rezerwat, własność osobista, nieruchomość, miasto,
państwo. O to formy życia walczą i za to giną.
Czymś przeciwnym natomiast jest podział przestrzeni życiowej pod względem
przydatności. Każdy gatunek może przetrwać tylko w odpowiednim dla siebie
środowisku. W powietrzu i wodzie, przy łańcuchu pokarmowym działającym w sposób
wydajny system pozostawał w dostatecznej równowadze, ale tylko do czasu, gdy
zmiany wymagały jedynie niewielkich dostrojeń. Jednakże na lądzie równowaga była
trudniejsza do utrzymania. Stąd różnorodność form życia rozwijała się tu
gwałtowniej, wszystkie swoje umiejętności wykorzystując do rozwiązywania
problemu przetrwania.
Tak więc moja baza, z której od tej pory operuję, zawiera w sobie następujące
punkty:
1. Przy wejściu w Ziemski System Życia każda forma jest naznaczona,
prawdopodobnie poprzez DNA, podstawową dyrektywą: przetrwać! Jest to
fundamentalny nakaz, z którego wywodzi się każde działanie. Celem jest
przetrwanie gatunku, poczynając od przetrwania pojedynczego osobnika. Dyrektywa
ta jest specyficznie przykładana i ograniczana do istnienia fizycznego, bez
żadnych dalszych implikacji. Sukces równa się fizycznemu przetrwaniu. Porażka
równa się fizycznemu nieistnieniu – śmierci. Strach równa się możliwości
nieprzeżycia.
2. Ziemski System Życia jest bezosobowy w tym sensie, że każda forma życia
rywalizuje z pozostałymi w zdobywaniu podtrzymujących życie składników
pokarmowych. Rywalizacja ta ma miejsce zarówno pomiędzy gatunkami jak i w
obrębie tego samego gatunku. Współpraca pomiędzy i w obrębie gatunków jest
procedurą działającą standardowo: system często wymusza współpracę jako
konieczność dalszego przetrwania. Całość jest systemem drapieżczym.
3. Jakakolwiek świadomość nie łącząca się z przeżyciem fizycznym jest negowana.
Każda wyrażona emocja, o ile nie jest związana z podstawową dyrektywą przeżycia,
uważana jest za anomalię. Strach nie jest traktowany jako emocja.
4. Podstawowym schematem systemu jest zmiana. Zastój jest entropią. Entropia
jest śmiercią. Stąd naruszenie równowagi jest czymś stałym, tworzącym
równomierną reakcję adaptacyjną na wszystkich poziomach. Polaryzacja lub
zróżnicowanie jest integralnym czynnikiem działającym w całym systemie.
Dla naszego Odmiennego Spojrzenia Ziemski System Życia jest łańcuchem pokarmowym
o charakterze typowo drapieżczym, chociaż rzadko jest za taki uważany. Sprawiać
może wrażenie chaotycznego i niezwykle złożonego, ale w istocie zorganizowany
jest i działa na podstawie kilku prostych zasad:
Rozwijaj się i egzystuj tak długo, jak tylko możesz.
Zdobywaj to, co jest ci potrzebne do istnienia.
Podtrzymuj istnienie swojego gatunku poprzez reprodukcję.
Nie ma żadnych ograniczeń czy warunków w stosowaniu tych zasad. Siła, szybkość,
podstępy, czułość zmysłów – wszystko to stanowi ogromne zalety. Stosunki
symbiotyczne i pasożytnicze także są tu do przyjęcia, Honor, etyka, empatia i
tym podobne pojęcia nie istnieją. Każdy członek systemu jest drapieżcą i proces
ten nie może zostać zmieniony lub powstrzymany tak długo, jak długo istnieje
Ziemski System Życia. Bez działań typowych dla drapieżcy przetrwanie jest
trudne, o ile nie wręcz niemożliwe.
Obcy
W przebiegającym bez zakłóceń wydajnym procesie Ziemskiego Systemu Życia u
jednej z form nieoczekiwanie pojawiła się niezwykła iskra. Coś takiego wystąpić
mogło równie dobrze u jednego z tysięcy innych gatunków, a dlaczego przytrafiło
się akurat temu, tego do dziś nikt tak naprawdę nie wie. Rezultatem nie była
nowa forma, lecz modyfikacja starej. Stąd u przedstawicieli tego gatunku
wszystkie schematy Ziemskiego Systemu Życia pozostały silne, ale pod jedynie
częściową kontrolą.
Aby mutacja ta mogła przetrwać, musiała pojawiać się więcej razy, nie tylko w
jednym przypadku, i w różnych miejscach. Zgromadzone przez archeologów i
antropologów dowody wykazują, że – w kontekście czasu, od jakiego system zaczął
funkcjonować – wystąpiła ona prawie równocześnie na całkowicie różnych
obszarach.
Początkowo przeżycie dla nowo zmodyfikowanego gatunku było zadaniem niezwykle
trudnym. Jego budowa zmusiła go do wypracowania własnych, unikalnych metod.
Praktycznie bezwłosy, za wyjątkiem głowy, musiał użyć specjalnych środków
chroniących go przed chłodem, ogniem a także kłami i pazurami innych. Sam nie
posiadał ani kłów, ani pazurów, co w procesie samoobrony i gromadzenia żywności
było poważnym utrudnieniem. Nie posiadał też ogona, nie mógł więc w ucieczce
przed atakiem wspinać się na drzewa, a co więcej, brakowało mu ogona jako środka
wyrażania emocji. Dwie nogi zamiast czterech powodowały zaburzenia równowagi i
niezgrabność. Rezultatem było pionowe ustawienie kręgosłupa, oryginalnie
zaprojektowanego do pozycji poziomej. Jednakże o prawdziwej różnicy zadecydował
mózg.
Inne zwierzęta były większe, szybsze i silniejsze, potrafiły lepiej się wspinać,
pływać w sposób naturalny i dużo skuteczniej opierały się żywiołom. Upłynęło
wiele pokoleń nim nowy gatunek zrozumiał, dlaczego i jak -pomimo niezgrabnego i
mało efektywnego ciała fizycznego – udało mu się przetrwać. Stopniowo
przedstawiciele tego gatunku spostrzegli, iż różnią się od wszystkich
pozostałych zwierząt. Jednakże musiały minąć dalsze setki tysięcy lat zanim
stali się świadomi – a przynajmniej część z nich – że rzeczywiście są czymś
więcej niż jedynie zwierzętami. Chociaż niektórzy w dalszym ciągu uważają swój
gatunek za rodzaj inteligentnych zwierząt.
Ten nowy czynnik w Ziemskim Systemie Życia okazał się niszczącym i siejącym
zamęt. Posiadał te same popędy, pobudki i ograniczenia co pozostałe formy życia,
plus restrykcje płynące z kształtu ciała i zdolności. A jednak w stosunkowo
krótkim czasie zdominował wszystkie pozostałe formy. Jedynym obszarem, jakiego
nie opanował, była energia samej Ziemi. Podstawowe struktury lądu, powietrza,
wody i ognia pozostały – w przeważającej części – niekontrolowane i
niezmienione.
Sam podbój miał jednak niezwykle istotną i znaczącą cenę. Poświęcając dosłownie
całą swoją energię Ziemskiemu Systemowi Życia nowy gatunek zignorował bądź
odrzucił każdą bezpośrednią wiedzę o tym, co mogło znajdować się poza nim. W ten
sposób zamknięty został w rzeczywistości pojęcia Ziemskiego Systemu Życia. Ale
równocześnie w bezpośrednim konflikcie z ową olbrzymią akumulacją ziemskiej
wiedzy pozostawała najbardziej charakterystyczna cecha gatunku –
umysł-świadomość, obcy samemu systemowi. To właśnie rozwijający się umysł był w
stanie dostarczyć środków na podporządkowanie sobie wszystkich innych gatunków,
to on właśnie rozszerzył pierwotną koncepcję “instynktu przetrwania" do granic
absurdu całkowicie sprzecznego z tym, co można by uważać za potrzeby.
Na pewnym etapie nowy gatunek sam określił siebie mianem człowieka: Istoty
“ludzkiej". Homo sapiens.
Od najwcześniejszych dni Ludzki Umysł przejął wiele ze swego dziedzictwa. Szybko
stwierdził, że zwierzęcy instynkt stadny znakomicie nadaje się do celów
współpracy. Zaadaptował koncepcję kojarzenia się w pary, którą przejął od
zwierząt ochraniających swoje młode aż do czasu, kiedy same były w stanie zadbać
o siebie. Przejął technikę polowania zespołowego. Zorganizowana współpraca
umożliwiła mu skuteczną rywalizację z innymi zwierzętami. Stopniowo gatunek ten
rozwinął się w największych drapieżców, jakich znała Ziemia, czyniących z
polowania naukę, sztukę, a nawet sport.
Lecz najwcześniej chyba rozpoznana została zwierzęca koncepcja przewodnictwa w
stadzie. Początkowo rządzili najsilniejsi; potem do głosu zaczęły dochodzić
spryt, inteligencja i zdolności umysłowe. Przywódca miał pierwszeństwo w wyborze
samic, jaskini, najlepszej części łupu – współzawodnictwo toczyło się pomiędzy
tymi, którzy stali niżej w hierarchii. Drapieżnictwo wewnątrzgatunkowe stało się
normą, tak jak w stadzie zwierząt.
Na przestrzeni dziejów, gdziekolwiek ludzie organizowali się w jakieś większe
grupy, zawsze wyłaniała się koncepcja istoty boskiej, stając się z czasem jednym
z najważniejszych czynników. Wyjaśnienie tego zjawiska jest proste: kiedy Ludzki
Umysł wyrósł z okresu niemowlęctwa, nie posiadał już rodziców, na których mógłby
się oprzeć, których mógłby obwinić, od których mógłby otrzymywać pomoc, nie miał
kto ustanawiać dla niego zasad. Stąd wyczarowano odpowiednie zastępstwo. Jak
więc widać, potrzeba boga czy bogów może mieć proste, racjonalne pochodzenie.
Jako dzieci dorastamy w cieniu autorytetu matki i ojca, stanowiących najbliższą
reprezentację potęgi i mocy, która nas stworzyła. Kiedy sami stajemy się
rodzicami, szukamy lub wymyślamy sobie większego Ojca czy Matkę, aby przejęli tę
rolę. Koncepcja istoty boskiej jest wygodnym sposobem na wytłumaczenie
nieznanego i uwolnieniem ludzi przed przyjmowaniem wielu niechcianych
odpowiedzialności. Ceną jednakże jest poddanie się większym obszarom autorytetu.
Niektórym osobnikom twierdzącym, że nikt czy nic nie jest większe od nich z
pewnością trudno będzie to zaakceptować.
Aby uporządkować i umieścić Nieznane w kategorii Znanych, Ludzki Umysł ruszył w
innym jeszcze kierunku. Podjął bezpośrednie, powtarzalne doświadczenia i
stosując zasadę przyczyny i skutku przekształcił je w Znane, przekazywane z ojca
na syna, z matki na córkę, od słowa mówionego do pisanego, aż w końcu w coś, co
znamy obecnie jako szkoły. Dopiero stosunkowo niedawno procesy poszukiwania
Znanych uznane zostały oficjalnie i opatrzone nazwą: Nauka.
Z upływem czasu dominujący gatunek ludzki przesunął proces drapieżnej
rywalizacji daleko poza podstawową regułę: zabić-aby-przeżyć. Rozwinął on swoje
własne reguły i prawa, które często pozostawały w konflikcie z Ziemskim Systemem
Życia. Strach wciąż był głównym narzędziem handlu, łącznie z chciwością, ego,
seksualizmem i tym podobnymi czynnikami. Jednak pomimo zniekształceń i
przerysowań obcy sposób myślenia pozostał.
Obcy Ludzki Umysł zaczął przejawiać i wprowadzać elementy całkowicie niezgodne z
Ziemskim Systemem Życia. Były nimi: po pierwsze – troska i empatia w stosunku do
innych członków gatunku; po drugie – troska i empatia w stosunku do członków
innych gatunków; po trzecie – rosnąca ciekawość i niepokojąca podejrzliwość co
do ograniczeń najwyraźniej nałożonych na wszystkich członków systemu. Historia i
filozofia pełne są poszukiwaczy ciekawostek i podejrzliwych Ludzkich Umysłów.
Zawsze była, jak jest zresztą i dzisiaj, bardzo nieznaczna liczba ludzi, którzy
mają czas i energię, aby usiąść i pomyśleć.
Ile jest takich osób? Jedna na tysiąc? Jedna na dziesięć tysięcy? Jedna na sto
tysięcy? Zamiast planować i snuć intrygi, w jaki sposób wystrychnąć na dudka
swoich pobratymców, czy wyeksploatować bogactwa planety, te ciekawskie i
podejrzliwe Ludzkie Umysły poszukiwały schematów poza Ziemskim Systemem Życia, w
samych sobie i u innych. Znalazły wystarczająco wiele, by pobudzić wrażliwe
struny swoich istnień, a rezultaty poszukiwań przekazały innym. A wiadomością tą
było to, iż istoty ludzkie są czymś więcej niż jedynie zwierzętami żyjącymi i
umierającymi w Ziemskim Systemie Życia.
Jednakże aż do dzisiaj nie osiągnięto wiele, poza takimi pojęciami jak nadzieja,
wiara wina, oraz słabo zdefiniowana kolekcja aluzji i sugestii kryjąca się pod
określeniem “miłość". Tak więc gatunek ten jako całość pozostaje nie spełniony i
niespokojny.
Taki zatem jest Ziemski System Życia, w którym obecnie jesteśmy, a także taki
jest stan Ludzkich Umysłów. To właśnie są Znane i to jest miejsce, z którego
zaczynamy zgodnie z naszą obecną wiedzą naukową.
Ale... brakująca Podstawa? Nawet gdy pewne kwestie stały się jaśniejsze, wciąż
jej nie rozpoznaję!